Sylwester na Balearach 2007-2008 … wspomnienia.

Przeglądając stare zdjęcia z wypraw morskich natrafiłem na zdjęcia z wyprawy na Baleary 2007, które to śmiało można zaliczyć do ciekawych, z racji ich różnorodności. Wyprawa odbyła się na przełomie roku, tak więc zaliczyliśmy na pełnym morzy toast sylwestrowy 2007-2008. Ale pełna relacja już poniżej…Zapraszam.
============================================================================

1 300x225 Sylwester na Balearach 2007 2008 ... wspomnienia.

Kiedy pod koniec listopada 2007 roku tj dostałem propozycję 7-dniowego rejsu „Sylwestrowego” na Balearach (nasz jacht to BAVARIA 37), długo nie myśląc przyjąłem propozycję. Jachty z rodziny BAVARII spisują się doskonale na morzu, a wiem to z praktyki.
Zaznajomiłem się z ilością załogi, kto popłynie (a były w załodze aż 3 kobiety, a nas facetów 4), poznałem koszt rejsu na osobę wynoszący 1.000zł.(z przelotem z Pragi w Czechach, z uwagi na najtańsze wtedy połączenia lotnicze do Barcelony). Oczywiście dojazd do Pragi we własnym zakresie.
Rozpoczął się „gorący okres szybkich przygotowań” do rejsu. Nie znałem jeszcze tego akwenu, to był mój pierwszy rejs po tych wodach. Zastanawiałem się jak załatwić sprawę ewentualnej choroby morskiej, bowiem żeglarstwo ma to do siebie, że każdy, kto zbyt długo przebywa na stałym lądzie, po prostu musi odchorować swoje. Wyszukałem w Internecie tzw stożki plastikowe, które miały za zadanie uciskać miejsce odpowiedzialne za chorobę morską. Naklejało się je od wewnętrznej strony nadgarstka, pomiędzy ścięgnami, w odległości ok. 2cm od nadgarstka. Życie potem pokazało, że więcej w tym reklamy i działania na wyobraźnię użytkownika niż faktycznego działania. Dobrze, że wziąłem nasz poczciwy Aviomarin. Chociaż muszę przyznać, że po jego zażyciu, cały czas czułem na żołądku takie nie przyjemne „mulenie”, ale zmiennych stanów nie odczuwałem. Będąc już później na Majorce, w apteczce okrętowej znalazłem tabletki na chorobę morską pod nazwą BIODRAMINA.
2 Sylwester na Balearach 2007 2008 ... wspomnienia.
Po zażyciu dwóch tabletek zapomniałem, co to choroba morska, żołądek nie szwankował, było wszystko OK. Dlatego gorąco je polecam.
Swoją podróż z Poznania do Pragi (przez Wrocław) samochodem osobowym marki Renault Laguna II rozpocząłem o 3 nad ranem. We Wrocławiu, z dworca głównego (ok. 6 rano), odebrałem naszego Kapitana i jego dziewczynę (też żeglarkę). Potem już droga do Pragi i zostawiamy samochód na lotniskowym parkingu na 8 dni (opłata ok.1.200 koron).
Dalej już samolotem tanich linii do Barcelony. Obyło się bez niespodzianek.
Przylecieliśmy do Barcelony po południu 30.12. i nocowaliśmy w hoteliku, który załatwili załoganci, którzy już tam na nas czekali. Na kolację kupili nam (jako niespodziankę) kraba (duży osobnik), którego zagotowali we wrzątku i potem wszyscy raczyliśmy się jego białym, delikatnym mięsem. Przyznam, że pierwszy raz słyszałem jak krab potrafi „piszczeć” podczas momentu zalewania go żywego wrzątkiem. Okrutny rytuał, ale tam w Hiszpanii jest to normalne.

3 Sylwester na Balearach 2007 2008 ... wspomnienia.4 Sylwester na Balearach 2007 2008 ... wspomnienia.5 Sylwester na Balearach 2007 2008 ... wspomnienia.6 Sylwester na Balearach 2007 2008 ... wspomnienia.

Podczas tej kolacji zaplanowaliśmy wypłynięcie z portu w Barcelonie ok 14 (31.12.). Świadomie po południu, bo za namową Kapitana Jachtu (potem okazało się jak wielką wiedzę praktyczną i teoretyczną posiadał ten człowiek), chcieliśmy uskutecznić rejs morski nocą (!), a samego Sylwestra na spokojnie powitać na pełnym morzu. Obraliśmy kierunek na Majorkę. Warunki pogodowe w momencie wypływania były OK., ale przez radio dowiedzieliśmy się, że należy się spodziewać wzrostu siły wiatru w najbliższych godzinach oraz deszczu.
7 Sylwester na Balearach 2007 2008 ... wspomnienia.
Ale co tam, damy radę, decyzja zapadła, wychodzimy z portu. Otwarte morze powitało nas wiatrem ok. 4 stopni – kurs na Majorkę. Deszcz na razie nam nie dokuczał. Przed wyjściem z portu ustaliliśmy wachty (3 godzinne), kto z kim i kiedy. Pierwszą wachtę jako sternik objął sam Kapitan. Pod koniec pierwszej wachty, ok. 18 wzmogła się siła wiatru do ok. 5-6 stopni (w porywach). Zrefowaliśmy grota i wciągnęliśmy foka sztormowego. Zaczął padać też nieprzyjemny deszcz, który wiatr podcinał i uderzał nim w nas prawie poziomo. Pomimo, że nasze kurtki i spodnie do żeglugi po morzu były odpowiednie, to pozostawało pod nimi uczucie wszechobecnej wilgoci. Ale cóż, na własne życzenie.
Około godz. 22 wiatr nagle ucichł i żagle zwisały bez najmniejszego ruchu, a nasza „żaglówka” stanęła w miejscu. Wszyscy, cała załoga, siedzieli w kokpicie, poprzypinani pasami sztormowymi do relingów.
8 Sylwester na Balearach 2007 2008 ... wspomnienia.
Deszcz przestał chwilowo padać. Nie ukrywam, że mieliśmy „pietra”, bo każdy wyczuwał, że za chwilę lub trochę później, ta złowroga cisza coś przyniesie. Po ok. 30-40 min. nagle, powoli (ważne, że powoli, a nie gwałtownie) zaczęło dmuchać. Jacht nabierał prędkości dobrze, że chociaż w zaplanowanym kierunku. Sylwestra powitaliśmy łykiem szampana z butelki, na pełnym morzu, przy silnym wietrze (ok.5-6 stopni). I tak do 5 rano, kiedy to zobaczyliśmy światła wyspy Majorki na horyzoncie. Zmęczeni, przemoczeni, ale z nadzieją na spokojny sen, odnajdujemy nabieżniki do portu i wchodzimy do niego ok. 8 rano i „rzucamy kotwicę” tzn dokujemy przy kei. Zgłaszamy swoje przybycie w kapitanacie i pędem do spania.
9 Sylwester na Balearach 2007 2008 ... wspomnienia.
Nowy Rok 2008.
Wstaliśmy ok. 14. Pierwsze odczucie to zaspokoić głód. Nasze żeglarki wyczarowały „szybki obiad”. Potem krótka decyzja, idziemy zwiedzać wyspę i sam port po drodze. Zauważyłem wiele jachtów pod niemiecką banderą i co ciekawe…pod rosyjską. Dużo jachtów stało i czekało na czarter. Błysnęła mi w głowie myśl, że dobrze by było się pościgać z innymi w regatach, a nasza BAVARIA miałaby duże szanse (ale to takie „zboczone myśli” regatowca 🙂 ). Wyspę zwiedzamy do wieczora, ale i tak nie udaje się wszystkiego zobaczyć, co warto było. Robimy wiele ciekawych zdjęć. Wracamy ok. 22 i prosto do spania (toaleta na jachcie, bo nikomu nie chciało się drałować do portowych sanitariatów ok. 300m). Uzgadniamy, że od rana idziemy dalej zwiedzać i na zakupy (głównie pamiątek).
Do godziny 14 włóczymy się po mieście i idziemy na obiad do chińskiej restauracji „Latający Smok” (w tłumaczeniu). Taką odpowiedź uzyskaliśmy od Kelnera-Chińczyka. Po obiedzie ciąg dalszy zwiedzania różnych miejsc. Ok. 20 zjawiamy się w marinie i wyprawiamy sobie małe „przyjęcie” na jachcie, tzn „napoje magiczne”, szanty itd. Było OK, z pełną kulturą i fajnie wspominamy ten wieczór. Następny tj czwarty dzień rozpoczynamy od wykwintnego śniadania, dużo serów i ziół do nich. Smacznie i zdrowo. Z uwagi na prawie całkowity brak wiatru w tym dniu podjęliśmy decyzję o popływaniu na silniku. Cel pływania: nauka cofania do tyłu jachtem motorowym, do wyrzuconego koła ratunkowego, które miało symulować „człowieka za burtą”. Wypłynęliśmy na wody przybrzeżne i do godzin popołudniowych, mieliśmy wielką frajdę z takiej nauki-zabawa była przednia. Można się było oswoić z jachtem, sprawdzić jego zachowanie przy cofaniu bez obawy o konsekwencje, że w kogoś uderzymy. Oczywiście z przerwą na obiad, który upichciły oczywiście nasze Panie Żeglarki.
Ok. 17 wracamy do mariny. Czas wolny dla siebie mieliśmy już do końca dnia. Piąty dzień pobytu, wstajemy o 7, szybkie śniadanie i wychodzimy w morze (bo wiało mocno), kierunek Barcelona i ok. 20 wpływamy do portu w Barcelonie. Podróż bez niespodzianek.
10 Sylwester na Balearach 2007 2008 ... wspomnienia.
Znajdujemy miejsce przy kei i planujemy, że 6 dzień pobytu poświęcimy na zwiedzanie Barcelony. Oczywiście zwiedziliśmy słynną katedrę Sagrada Familia, której budowę rozpoczęto w roku 1852, a planowany termin jej zakończenia to rok 2026. Piękno zaklęte w kamieniu. Niezapomniana uczta dla ducha.
11 Sylwester na Balearach 2007 2008 ... wspomnienia.
Po całym dniu zwiedzania tj ok. godz. 18 mieliśmy już serdecznie dosyć włóczenia się po mieście. Powoli, posuwaliśmy się w kierunku portu, gdzie po porządnej kąpieli w portowych sanitariatach i obfitej kolacji, zasnęliśmy „snem sprawiedliwych”. Następny dzień tj 5.01. o godz. 10 zdaliśmy jacht (bez specjalnych problemów) no i …..prosto na lotnisko, bo o 14.30 mieliśmy samolot do Pragi (tanie linie). Część załogi została jeszcze w Barcelonie u znajomych, a ja z Kapitanem i jego towarzyszką życiową wracamy. Na lotnisko wjechaliśmy o 13.30 więc niby czas mieliśmy, ale…
Przeżyliśmy lekki szok, bo niedokładnie sprawdziliśmy na bilecie czas odlotu. Nasze tanie linie odlatywały już o 13 (i tym lotem mieliśmy wracać). A lot o 14.30 to i owszem, też do Pragi, ale inne linie i już dużo drożej. Gdybyśmy chcieli wracać tanimi liniami, to musielibyśmy czekać do następnego dnia, co nam się nie uśmiechało. Dopłaciliśmy do droższego biletu i polecieliśmy.
Podróże kształcą 🙂
Podsumowując ten rejs było super wracaliśmy z pełną „walizką wrażeń”.
Mogę taką wyprawę śmiało polecić każdemu żeglarzowi, który ma już trochę doświadczenia w żeglowaniu po morzu, jak i nowicjuszowi. Droga powrotna z Pragi (moją Laguną rocznik 2002-przez Wrocław, gdzie wysiadł Kapitan ze swoją towarzyszką) do Swarzędza upłynęła mi bez specjalnych niespodzianek. Najciekawsze było mi dopiero przeżyć (!). Na ok. 1.000 m od domu usłyszałem huk, zgrzyt i stanąłem w miejscu. W lusterku wstecznym zobaczyłem na asfalcie długi, ciemny ślad od oleju. Potem już, po szczegółowej diagnozie mechanika (do którego ściągnąłem samochód) dowiedziałem się, że rozsypało się łożysko kulkowe w mechanizmie różnicowym (w skrzyni biegów) weszło w tryby i skrzynia biegów po prostu pękła, wyrzucając olej na asfalt. Skończyło się na tym, że zmuszony byłem zakupić na szrocie „nową” skrzynię z rozbitej Laguny. Ale i tak więcej wrażeń pozytywnych przeważało niż tych pesymistycznych, więc nie narzekałem specjalnie. Jednocześnie podjąłem decyzję, że nigdy więcej nie kupię francuskiego samochodu, ale to tylko moje „spostrzeżenie” 🙂 .
Autor: Cezar

Poniżej parę zdjęć z rejsu:
Majorka – marina
1 Sylwester na Balearach 2007 2008 ... wspomnienia.

2 Sylwester na Balearach 2007 2008 ... wspomnienia.

31 Sylwester na Balearach 2007 2008 ... wspomnienia.

41 Sylwester na Balearach 2007 2008 ... wspomnienia.

51 Sylwester na Balearach 2007 2008 ... wspomnienia.

Katedra Sagrada Famila

61 Sylwester na Balearach 2007 2008 ... wspomnienia.

71 Sylwester na Balearach 2007 2008 ... wspomnienia.

81 Sylwester na Balearach 2007 2008 ... wspomnienia.

91 Sylwester na Balearach 2007 2008 ... wspomnienia.

111 Sylwester na Balearach 2007 2008 ... wspomnienia.

12 Sylwester na Balearach 2007 2008 ... wspomnienia.                                                              
Targ „owoców morza” w Barcelonie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.