Zanim zwodujesz jacht.

Jeszcze jesienią, czy w długie zimowe wieczory, mamy czas na przygotowanie listy prac do wykonania na jachcie, napraw czy przeróbek i modernizacji. Spokojnie możemy zaplanować, co jest do zrobienia od razu, a czym będziemy mogli się zająć dopiero wiosną przed samym sezonem. Czyli teraz, gdy zielenieją drzewa na przystaniach!

Jesienią, a najpóźniej zimą warto zająć się wszelkimi naprawami bądź przeróbkami żagli, pokrowców na żagle czy innymi pracami angażującymi żaglomistrza. Późną jesienią czy na początku zimy tego typu drobne zlecenia są realizowane bardzo szybko. W marcu, gdy żaglownie bywają obłożone zamówieniami na komplety ożaglowania do nowych jachtów, możemy czekać na wykonanie nawet drobnej reperacji czy przeróbki bardzo długo. Naprawy jachtu także warto zlecić jeszcze jesienią, w martwym sezonie dla większości szkutników. Pod koniec zimy zaczyna się gorący czas przyjmowania zamówień na nowe jednostki i wówczas może się okazać, że nasza drobna naprawa przegra z większym zamówieniem.
Wreszcie nadchodzi wiosna, możemy zdjąć plandekę i zobaczyć, jak nasz jacht przetrwał zimę. Otwieramy kabinę i wietrzymy wnętrze. Jeśli czuć zapach stęchlizny, to znaczy, że gdzieś rozwinęły się grzyby. Lepiej odnaleźć te miejsca i kilkakrotnie umyć środkiem grzybobójczym. Jeśli tego nie zrobimy, przez cały sezon będziemy wdychać zarodniki grzybów, co może odbić się na naszym zdrowiu.
Pozimowy przegląd jachtu.
…powinno się zacząć od tego, co na wodzie jest trudno dostępne – podwodnej części kadłuba oraz masztu i takielunku. Bezwzględnie trzeba naprawić wszelkie obicia czy pęknięcia żelkotu poniżej linii wodnej. Tam będzie wchodzić woda i dalej penetrować laminat. To, co uszkodzone powyżej, też lepiej naprawić. Drobne odpryski pokrywamy topkotem bądź żelkotem. Większe ubytki łatamy szpachlówką żelkotową.
Co kilka lat warto pomalować kadłub farbą antyporostową (zazwyczaj robię to co trzy sezony). W przypadku znaczących ubytków farby na powierzchni kadłuba powinno się pomalować go wcześniej lub choćby uzupełnić malowanie. Jeżeli mamy możliwość opuszczenia miecza, trzeba to zrobić, obejrzeć i także pomalować farbą antyporostową. Jeśli miecz jest wykonany z płyty stalowej, wcześniej starannie usuwamy ogniska korozji szczotką drucianą i malujemy odpowiednią farbą podkładową. Co kilka lat, profilaktycznie, należałoby także wymienić fał miecza.
Zawsze przed sezonem…
…(a i w sezonie też warto!) sprawdzamy wszystkie przetyczki, zawleczki i zabezpieczenia w miejscach montażu want, sztagu i achtersztagu. Tu również wymieniamy wszelkie elementy budzące wątpliwość, zwłaszcza zabezpieczenia i zawleczki, nawet te tylko zdeformowane. Mogą wylecieć w najmniej odpowiednim momencie.
Warto dokładnie, metr po metrze, obejrzeć wszystkie stalówki. Może się zdarzyć, że któryś z drutów będzie pęknięty, co jednoznacznie kwalifikuje wantę czy sztag do wymiany. Podobnie dokładnie oglądamy stan końcówek walcowanych na linach stalowych. Jakiekolwiek ślady korozji wewnątrz zawalcowania dyskwalifikują oczywiście takie połączenie.
Jeśli na maszcie mamy zainstalowane oświetlenie podsalingowe lub topowe bądź inne urządzenia, np. anteny na topie – sprawdzamy stan przewodów i złączy. Te ostatnie przydałoby się przeczyścić i zakonserwować odpowiednim preparatem, może być spray Kontakt. Do podłączania przewodów, np. z masztu do instalacji w kadłubie, używa się najczęściej skręcanych złączy kablowych, które niemal zawsze korodują i czasami nie łączą. To efekt wciekania wody spływającej po przewodzie, więc oprócz standardowych uszczelnień warto przewód wchodzący w złączkę dodatkowo uszczelnić, np. silikonem. A może przy okazji przedsezonowego przygotowania jachtu warto zmienić takie złącza na przepust kablowy, tzw. fajkę? Wtedy wszystkie połączenia będą wewnątrz, tam gdzie woda nie wnika. Na „Szamanie” to się świetnie sprawdziło.
Położony maszt…
…to doskonała okazja do sprawdzenia stanu lin miękkich. Szczególnie ważne są wszystkie fały. I znów, kawałeczek po kawałeczku, oglądamy liny. Pęknięty splot czy w przypadku liny rdzeniowej przetarty oplot oznaczają konieczność jej wymiany. Bardzo ważne też jest ocenienie stanu kausz i fragmentu liny opasującej kauszę – jeśli kausza jest źle zarobiona (zamocowana), grozi to awarią. Ja – od czasu, gdy lina w talii do kładzenia masztu puściła na kauszy i maszt nam spadł podczas kładzenia, wolę liny wiązać bezpośrednio węzłem ratowniczym. Węzeł ratowniczy nigdy nie zawiódł!
Położony maszt to oczywiście także okazja do dokładnego skontrolowania całego takielunku. Zacznijmy od okuć masztu: większość z nich jest trwale połączona z masztem przez nitowanie i co roku, właśnie przed sezonem, trzeba sprawdzić każdy z nitów. Luźne, podkorodowane bądź choćby budzące podejrzenia większej korozji należy po prostu wymienić. Przy okazji oglądamy stan przynitowanych elementów, zwłaszcza spawów. Jakiekolwiek pęknięcia na spawie są zawsze niepokojące i mogą wymagać interwencji spawacza.
Wnikanie wody do wnętrza jachtu…
…jest bardzo uciążliwe. Lepiej sprawdzić wszystkie przejścia w burtach i dnie jachtu, szczególnie połączenia pomiędzy przepustami a rurami odprowadzającymi bądź doprowadzającymi wodę. Dokręcamy cybanty, a jeśli są nawet lekko skorodowane – po prostu wymieniamy je na nowe. Podobnie wymieniamy zawory, jeśli ich stan budzi jakąkolwiek wątpliwość. Niesprawny zawór nieraz był przyczyną zatonięcia jachtu. Również warto obejrzeć mocowanie miecza do skrzyni mieczowej, zwłaszcza jeśli elementy mocujące są poniżej lustra wody. Poluzowanie nakrętki na tak usytuowanej osi miecza też jest bardzo niebezpieczne.
Pamiętajmy, że wszelkie nieszczelności poniżej linii wodnej mogą spowodować zatonięcie jednostki, a nieszczelności na pokładzie zawsze są uciążliwe dla załogi. Nikt nie lubi spać na mokrym materacu czy w mokrym śpiworze. Najczęstszym źródłem przecieków są luki, bulaje i inne wszelkiego rodzaju otwierane okna. Dobrze jest przed sezonem zrobić „test wiadra” dla każdego z tych elementów – chlustając obficie wodą na okno. Może się wtedy okazać, że trzeba na nowo wkleić uszczelkę lub ją wymienić, jeśli guma, z której była wykonana, stwardniała po kilkunastu latach. Jeżeli trudno znaleźć oryginalną uszczelkę, można pokusić się o naklejenie odpowiednio dobranej uszczelki służącej do uszczelniania okien na zimę.
Jeśli w czasie minionego sezonu zauważyliśmy wciekanie wody przez naklejane bądź przykręcane okna, wówczas nie ma wyjścia, trzeba okna zdjąć i nakleić na nowo, używając odpowiedniego kleju do pleksi czy poliwęglanu, w zależności od tego, jakiego materiału użyto. Próby powierzchniowego uszczelniania na styku okna z kadłubem nie będą skuteczne. Skorupa kadłuba cały czas pracuje i tak naprawiona nieszczelność znów będzie przeciekać i to dość szybko.
Dość częstym źródłem przecieków są poluzowane podwięzi wantowe, sztagowniki, kabestany i inne elementy przenoszące dość duże siły. Dlatego przed sezonem trzeba sprawdzić, czy śruby bądź nakrętki je mocujące są dobrze dokręcone. Jeśli są luźne lub były przecieki, należy dany element odkręcić, oczyścić, uszczelnić na nowo, np. sikaflexem, i przykręcić ponownie. Podobnie odkręcamy i uszczelniamy cieknące słupki relingowe czy kosze, dziobowy lub rufowy.
Silniki i zbiorniki.
Jeżeli po poprzednim sezonie nie zrobiliśmy przeglądu silnika zaburtowego i nie wymieniliśmy oleju w spodzinie i w skrzyni korbowej (w przypadku czterosuwu), to bezwzględnie musimy zrobić to teraz. Warto przy tym wykręcić świece, oczyścić je, zdjąć śrubę i sprawdzić stan klina, a samą śrubę obejrzeć, czy któraś z łopat nie jest zdeformowana po uderzeniu w przeszkodę. Jeżeli deformacja jest niewielka, można spróbować ją wyklepać. Jeśli poważniejsza, lepiej śrubę zmienić.
Zawsze przed sezonem wymieniamy filtr paliwa! Koszt nie jest duży, a być może uchroni nas przed niemiłą niespodzianką, kiedy to silnik zatrzyma się w najmniej odpowiedniej chwili. Sprawdzamy też, czy w zbiorniku paliwa nie osadziły się zanieczyszczenia, które mogłyby przytkać filtr czy dyszę w gaźniku i czy jest szczelny, np. przy zakrętce.
Przed sezonem warto przepłukać zbiornik wody pitnej wraz z jachtową instalacją wodną. Jeśli zbiornik da się wyjąć, wtedy płukanie jest proste. Zbiorniki zabudowane na stałe trzeba kilkakrotnie napełnić wodą i wypompować. Dobrze jest użyć środka dezynfekcyjnego do zbiorników na wodę.
Przy jachcie nigdy dość prac!
Wymieniłem tylko te najbardziej istotne ze względu na bezpieczeństwo i komfort żeglugi, ale należałoby zadbać koniecznie i o wygląd naszego jachtu! Umycie go po zimie to czynność oczywista. Zazwyczaj sama woda nie wystarczy, a skoro jacht stoi na lądzie, to można wspomóc się chemią. Przecież w sezonie, na wodzie, chemii już nie będziemy mogli użyć.
Jest wiele środków czyszczących burty i pokład. Powierzchnie antypoślizgowe dobrze się czyści, spryskując je „aktywną pianą”, preparatem do mycia karoserii samochodowych, a następnie spłukując, np. myjką ciśnieniową. Schodzą nawet najgorsze zabrudzenia. Niestety, doczyszczenie żelkotu wymaga ręcznego szorowania gąbką i kilkakrotnego spłukiwania wodą, a naprawdę dobry efekt końcowy uzyskuje się przez spolerowanie burt i pokładu pastą polerską. Oczywiście najlepiej to zrobić polerką lub tarczą polerską założoną na wiertarkę czy szlifierkę kątową.
Każdy jacht można dopieszczać przed sezonem bez końca, ale podstawowe prace mamy zrobione, więc wodujmy jacht i po zimowej przerwie znów cieszmy się wiatrem i wodą.
Udanego sezonu!
link:http://zagle.se.pl/galeria/pokaz/6357/91409