Tragedia jachtu Nashachata.

Tragedia jachtu Nashachata
14/12/2010 | Zakatalogowane w: Argentyna | Autor: Tomasz Surdel
———————————————————————————————————————

Polski jacht żaglowy Nashachata, płynący z Antarktydy do argentyńskiego portu Ushuaia, rozbił się w poniedziałek na południu tego kraju. Uratowano pięciu członków jego załaogi. Dwóch niestety nie żyje.
Po wielu godzinach poszukiwań, ekipy ratownicze argentyńskiej Marynarki Wojennej odnalazły, we wtorek po południu czasu argentyńskiego, ciała dwóch – uważanych wcześniej za zaginionych – członków załogi polskiego jachtu S/Y Nashachata . Nieżyjący, to dowodzący jednostką w momencie wypadku kapitan Marek Radwański, oraz jego brat Paweł. Pozostałych pięciu członków załogi jachtu uratowano.
Warunki pogodowe w rejonie w którym nawigował w poniedziałek polski jacht były bardzo ciężkie. Wiatr w porywach osiągał siłę 11 stopni w skali Beauforta, fale sięgały 5 metrów, temperatura była bliska 0 stopni i padał zamarzający deszcz ze śniegiem. Jako pierwsze wezwanie o pomoc z polskiego jachtu odebrały chilijskie służby ratunkowe w Puerto Wiliams już w poniedziałek rano. Tamtejsza Marynarka Wojenna natychmiast postawiła w stan gotowości swą jednostkę LSG Alacalufe , jednak pozycja podana przez polską załogę wskazywała, że znajdują się się oni już na argentyńskich wodach terytorialnych. Służby chilijskie zaalarmowały więc swych sąsiadów, a ci na poszukiwania wysłali holownik ARA Francisco de Gurruchaga . I to właśnie ten okręt, w poniedziałek wieczorem, odnalazł polską jednostkę w okolicach położonej u wejścia do kanału Beagle zatoki Sloggett.

View Zatoka Sloggett in a larger map
Niestety pogoda uniemożliwiła ratownikom jakąkolwiek natychmiastową próbę ewakuacji załogi. Lokalny szef operacji ratunkowych argentyńskiej Marynarki Wojennej, kapitan fregatyAlejandro López, tłumaczył wówczas, że załoga holownika zdołała jednak dojrzeć polski jacht „noszący wyraźne ślady konfrontacji ze sztormową pogodą, w tym złamany maszt”, oraz znajdujących się na brzegu członków jego załogi. Dodał, że nie wiadomo jaki jest stan ich zdrowia, gdyż z rozbitkami nie ma żadnej łączności. Potwierdził jedynie, że na widok holownika Polacy wystrzelili dwukrotnie czerwoną flarę oznaczającą wzywanie pomocy.
SAR Nashachata 1 Tragedia jachtu Nashachata.
ewakuacja rozbitków, w tle – na brzegu – przewrócona Nashachata (fot: Armada Argentina)
ARA Francisco de Gurruchaga przez całą noc krążył w pobliżu polskich rozbitków, czekając na ewentualną poprawę pogody. Przeprowadzenie akcji ratowniczej od strony lądu nie było alternatywą, gdyż w takich warunkach pogodowych dotarcie do załogi Nashachata zajęłoby co najmniej półtora dnia. Wykluczone było też użycie śmigłowca, gdyż najbliższy mogący latać w taką pogodę znajdował się w… Buenos Aires, czyli w odległości 3500 km.
We wtorek przed południem wiatr i fale uspokoiły się na tyle, że załoga holownika zdecydowała się spuścić na wodę ponton z ratownikami. Gdy ci dotarli do rozbitków okazało się, niestety, że z 7-osobowej załogi na lądzie przebywa tylko piątka. Dwie osoby, według relacji znalezionych Polaków, wpadły do wody w momencie, gdy w poniedziałkowe popołudnie, pozbawiona steru Nashachata uderzyła o podwodne przybrzeżne skały, podczas próby sztrandowania – powiedział serwisowi tierralatina.pl rzecznik prasowy argentyńskiej Marynarki Wojennej.
Wrak Nashachata 2 Tragedia jachtu Nashachata.
wrak polskiego jachtu w zatoce Sloggett (fot: Armada Argentina)
Ewakuowani żeglarze to, poza bosmanemWojciechem Kowalikiem, znane w polskim biznesie osobistości:Artur Olender– były prezes Domu Maklerskiego Penetrator z Krakowa, Marek Borzestowski – jeden z założycieli Wirtualnej Polski, Michał Lach– założyciel i współwłaściciel spółki K2 Internet i Piotr Majcherkiewicz – były prezes Wola Info i współzałożyciel serwisu gruper.pl. Z kolei uznani początkowo za zaginionych to kapitan jachtu Marek Radwański – wiceprezes i jeden z udziałowców Intersport Polska, oraz jego brat Paweł.
Służby ratownicze argentyńskiej Marynarki Wojennej natychmiast rozpoczęły poszukiwanie zaginionych braci. Do akcji wkroczył szybki patrolowiec ARA Intrépida, na pokładzie którego znalazło się 14 komandosów wyszkolonych w przeszukiwaniu wybrzeża na motorówkach typu Zodiac, oraz ekipa medyczna. Ubezpieczyciel jachtu poprosił też o użycie cywilnego śmigłowca.
Ushuaia 3 Tragedia jachtu Nashachata.
ciało jednego z nieżyjących członków załogi jachtu Nashachata przetransportowano do Ushuaia śmigłowcem (fot: Armada Argentina)
I to właśnie jego załoga wypatrzyła z powietrza ciała obu zaginionych. Po kilku godzinach ponownej walki z pogodą udało się ratownikom je zabrać i przetransportować do Ushuaia. Tam także trafią uratowani, spośród których jeden jest ranny w głowę. Jego życiu nie zagraża jednak niebezpieczeństwo. Pozostała czwórka nie odniosła fizycznych obrażeń, choć na pewno wszyscy trafią do szpitala w Ushuaia na obserwację. Będą też musieli złożyć odpowiednia zeznania, gdyż argentyńska prokuratura wojskowa, zgodnie z obowiązującymi procedurami, już wszczęła śledztwo ws. wypadku polskiego jachtu
Nashachata 4 Tragedia jachtu Nashachata.
jacht podczas rejsu testowego w 2007 roku (fot: conceptsailing.org)
Jacht S/Y Nashachata była nową jednostką, która swój pierwszy rejs testowy wykonała w październiku 2007 roku. Ten 15-metrowy rigiel zaprojektowany został właśnie z myślą o wyprawach w regiony polarne. W 2008 roku jacht wyruszył z Gdańska w gigantyczną, mająca się zakończyć dopiero w przyszłym roku, podróż.
W jej trakcie Nashachata przepłynęła przez Atlantyk, opłynęła wschodnie wybrzeże Ameryki Południowej, pokonała Horn, a następnie okrążyła Ziemię, zawijając do portów m.in. w RPA, Australii, Nowej Zelandii, francuskiej Polinezji i na chilijskiej Wyspie Wielkanocnej.
15 listopada tego roku jacht zamknął krąg ponownie mijając przylądek Horn. Przez cały ten czas zmieniały się załogi i kapitanowie jednostki.
30 listopada Nashachata, z nową załogą pod dowództwem kapitana Marka Radwańskiego wyruszyła z Ushuaia w rejs na Antarktydę. Kapitan jescze w minionym tygodniu meldował:
WITAM! STOIMY W PORT LOCROY POZ.64 49 43S 63 28 95W PLANUJEMY POBYĆ NA ANTARKTYDZIE DO CZWARTKU. W PIĄTEK PLANUJEMY ROZPOCZĄĆ POWRÓT. POZDRAWIAM MAREK.
Armatorem jachtu jest krakowski żeglarz i biznesmen Zbigniew Jałocha.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*